Weszłam do łazienki na piętrze i delikatnie zamknęłam drzwi. Spojrzałam w lustro i zauważyłam, że pierwszy raz od wielu dni wyglądałam zadziwiająco dobrze. Trudno się dziwić, mając matkę zmuszającą cię do poprawienia każdej oceny semestralnej poniżej 4. Ostatni tydzień był bardzo ciężki, zarywałam noce, by się uczyć, co i tak skończyło się tym, że nie zostałam niczym nagrodzona. Żadnego durnego gratuluję, dałaś radę tylko coś bardziej w stylu mogłaś się bardzo postarać.
Wzięłam do ręki szczotkę i przeczesałam nią moje czekoladowe włosy sięgające do połowy pleców. Nie prostowałam ich, jak zwykle to robię, tylko pozwoliłam lekko opadać na ramiona. Założyłam koszulkę w kolorze pudrowego różu i spodenki z dziurami, które udało mi się niedawno upolować na wyprzedaży w Forever21. Na stopy wciągnęłam moje ulubione tuchcie-jednorożce. Były przesłodkie, lecz o ich istnieniu wiedzieli tylko moi przyjaciele, bo nie chciałabym dostać ksywki Amy-jednorożec. Lekko wytuszowałam rzęsy, przeciągnęłam po moich pełnych ustach balsamem eos i popsikałam Daisy. Nie starałam się zbytnio, bo dzień miał być jednym z serii Siedzę w domu, jem lody i oglądam Nickelodeon.
Zanim zeszłam na dół, usiadłam na łóżku i sięgnęłam po telefon. Przejrzałam Tumblr'a i znowu zaczął powracać kompleks mojej wagi. Niby nie byłam gruba, ale patrząc na te wszystkie dziewczyny mające szczupłe nogi sięgające do nieba, można było zwariować. Właśnie odkładałam iPhone'a gdy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości z Whatsapp'a. Zerknęłam na ekran i mimowolnie się usmiechnęłam, ponieważ zauważyłam nazwę Cipeczki Nick'a. Chłopak nadał tę nazwę naszej konwersacji niedawno, więc nadal nie mogłam uwierzyć w jego głupotę.
Nick: Dziś impreza u Stevena. Idziemy na nią, suki!
Nick: I nawet nie próbujcie protestować!
Amy: Ja nie dam rady, okres i te sprawy.
Miałam nadzieję, że uwierzy w tę bajeczkę, bo rzeczywiście nie miałam ochoty na imprezowanie.
Aria: Kochanie nie umiesz kłamać...
Amy: ???
Aria: Miałaś okres na mojej imprezie urodzinowej dwa tygodnie temu i przec całą noc narzekałaś, że za chwilę twoja pochwa eksploduje
Ugh, kurwa!
Amy: Nienawidzę cię, ty mała świnio _|_
Aria: Też cię kocham!
Nick: Idziemy i koniec
Amy: Nic nie obiecuję, a teraz idę na obiadośniadanie
Aria: Pa suko
Nick: Nara suko
Otwierając drzwi, usłyszałam podekscytowany głos mojej matki, co było ogromną rzadkością. Oznaczało to, że albo Jenna dzwoni albo dostała propozycję pracy za granicą. Bardziej wierzyłam w to pierwsze.
- Nie mówi pan poważnie, to takie niesamowite! - krzyknęła, na co aż się wzdrygnęłam.
Oznacza to, że nie romawia z Jenną, to natomiast mówi, że wyjedzie do pracy, a dla mnie to niesamowita okazja, bo nie będzie jej w domu całe wakacje! W środku aż się gotowałam, ale nie chciałam po sobie tego pokazać.
Podeszłam do kuchennej szafki i wyciągnęłam Cookie Crisp. Wsypałam je do miseczki, po czym zalałam mlekiem. Mama odłożyła telefon na stolik i stanęła w drzwiach jadalni. Miała na sobie luźny T-shirt i dresowe spodnie. Włosy związała w kok. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Mam taką wspaniałą wiadomość - powiedziała.
- Ciebie też miło widzieć - rzuciłam z sarkazmem.
- Ta informacja będzie wspaniała dla mnie czy dla ciebie?
- Bardziej dla mnie, ale kogo to obchodzi.
Wiedziałam.
Zrobiłam nadąsaną minę, ale zdecydowałam nic nie mówić.
- Więc wyjeżdżam do Niemiec do pracy - oznajmiła z radością. - W tym czasie ty pojedziesz do ojca i wreszcie go odwiedzisz. Spędzisz u niego całe wakacje!
Co do cholery? Czy to jest jakiś pieprzony sen?
- Słucham?! - wykrzyknęłam. - Czy ty jesteś, kurwa, poważna?
- Gadałaś mi o tym przez ostanie miesiąc, więc pomyślałam, że się ucieszysz! Ale przecież cokolwiek nie zrobię dla księżniczki, ona i tak będzie miała to gdzieś!
- Oczywiście, że chciałam zobaczyć się z ojcem, ale miałam na myśli wyjazd na tydzień, góra dwa, a nie na całe cholerne wakacje! Po za tym, nie mam pięciu lat, mogę zostać sama w domu.
- Przypomnieć ci, jak w kwietniu, mało co nie spaliłaś naszego mieszkania?
Wiedziałam, że o tym przypomni, wiedziałam!
- To zdarzyło się tylko raz, spieszyłam się do lekarza, okej? Mamo, proszę - spróbowałam łagodnie.
- Nie, powiedziałam, klamka zapadła. Pakuj się, rezerwuję bilety do Mullingar na jutrzejszy wieczór.
Spojrzałam na nią i nie mogłam uwierzyć. Jak jedna osoba może tak rozpieprzyć twoje życie w pięć minut. Odwróciłam się i wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam. Pierwszy raz od wielu miesięcy pozwoliłam łzom spływać po moich policzkach.
To będą dwa najdłuższe miesiące mojego życia.
------------------------
I jak rozdział? Pierwsze będą takie słabe, bo to wprowadzenie do historii.
Przeczytałeś=komentujesz
Do następnego
Xo, Weronika
środa, 15 lipca 2015
wtorek, 7 lipca 2015
Prolog
Pierwszy dzień wakacji. Jest 12.00, a ja próbuję zwlec się z łóżka już od dobrej godziny, niestety bez skutku. Leże, rozmyślając o tym, jakie moje życie jest popieprzone.
Rodzice rozwiedli się 10 miesięcy temu i mieszkam w Londynie z matką, która jest lekko mówiąc nie do zniesienia. Szczerze powiedziawszy, dziwię się ojcu, że i tak wytrzymał z nią te 20 lat. Mam o dwa lata starszą siostrę - ulubienicę rodziny, studentkę prawa na uniwersytecie w Nowym Jorku. Już od dnia moich narodzin wiadomo było, że nigdy jej nie dorównam, bo przeciętne trzylatki nie recytują wierszy przy rodzinnych kolacjach. Pogodziłam się z tym już jako mała dziewczynka. Na szczęście widzę Jenne tylko w wakacje i święta, co i tak sprawia, że wariuję i przez ten czas przechodzę załamania nerwowe, ponieważ z taką osobą w jednym domu nie wysiedzi się zbyt długo. Zawsze, gdy przyjeżdża wszystko kręci się wokół jej osoby. Nieustannie pieprzy o tym, jakie jej życie w NY jest niesamowite. Opowiada o swoich nauczycielach, przyjaciółkach, chłopakach.
Za każdym razem, gdy słyszę o jej ocenach, które zachwyciłyby niejednego, chce mi się wymiotować. Nienawidzę być tym pieprzonym numerem 2. Nie zrozumcie mnie źle, ale to kurewsko irytujące, gdy całe twoje życie obraca się wokół siostry bez skazy, będącej wzorem do naśladowania. Matka zawsze brała jej stronę, z ojcem było trochę lepiej, ale i tak zawsze moja rodzicielka wygrywała, bo tata albo nie chciał albo nie miał siły z nią walczyć.
Co do moich stopni, nie jest aż tak źle. Mam lekkie problemy z biologią i chemią, lecz matematyka jest moją dobrą stroną. U najbardziej wymagającego nauczyciela z całej szkoły mam same B (A też się zdarzają), jednak mama nigdy nie pochwaliła mnie za to. Jej problemem jest to, iż nie potrafi dostrzec w mojej osobie zalet, widzi same wady. Nie jestem chwalona za matematykę, tylko ganiana za chemię i za (podobno) niewłaściwe zachowanie w szkole. Okej, przyznaję, nie jestem świętoszką, ale nie przesadzajmy. Nie rzucam się z pięściami na żadne zdziry ani nie pogrywam z nauczycielami.
Nie jestem jakąś ostrą imprezowiczką, ani szarą myszką. Jestem zwykłą nastolatką, która próbuje przetrwać szkołę rojącą się od debili i kretynów. Na szczęście po wakacjach czeka mnie ostatni rok. Ostatni rok szkoły średniej, ostatni rok męczarni z matką. Potem zamierzam wyjechać jak najdalej do colleg'u i wieść spokojne życie.
Mam dwóch najlepszych przyjaciół, do których na początku moja matka nie była przekonana (nie żeby obchodziło mnie jej zdanie). Bądź co bądź to trochę nienormalne, gdy wprowadzasz się do Londynu, a twoja córka zaprzyjaźnia się z czerwonowłosą dziewczyną i gejem. Oboje naprawdę wiele przeszli. Aria miała problemy z bulimią, a Nick zdobył reputację pedała wśród szkolnych sław. Udało im się z tym pogodzić, albo przynajmniej robią dobrą minę do złej gry.
Sięgnęłam ręką po słuchawki, które znajdowały się na stoliku nocnym i włączyłam 'Diamonds'. Lubię wracać co jakiś czas do tej piosenki, przesłuchałam ją jakieś 5 razy jak to mam w zwyczaju i spojrzałam na zegarek, wskazywał 13.00.
- No, Amy, czas ruszyć tyłek i zacząć normalne życie.
I jak według was wypadł prolog? Wiem, że nic się nie działo, ale musiałam zrobić jakieś wprowadzenie do historii. Jest to moje pierwsze ff i mam dopiero 14 lat, więc wybaczcie mi błędy. Jeśli jakieś zauważycie, wymieńcie je w komentarzu, a ja postaram się nad nimi popracować.
Niedługo dodam także obsadę i okolice. Chcielibyście, żebym założyła im Tumblr, Twitter i Instagram? Jeśli tak napiszcie, to dla mnie bardzo ważne!
No to do napisania
Xoxo, Weronika
PS Kontakt ze mną pod: weronika45@autograf.pl
Rodzice rozwiedli się 10 miesięcy temu i mieszkam w Londynie z matką, która jest lekko mówiąc nie do zniesienia. Szczerze powiedziawszy, dziwię się ojcu, że i tak wytrzymał z nią te 20 lat. Mam o dwa lata starszą siostrę - ulubienicę rodziny, studentkę prawa na uniwersytecie w Nowym Jorku. Już od dnia moich narodzin wiadomo było, że nigdy jej nie dorównam, bo przeciętne trzylatki nie recytują wierszy przy rodzinnych kolacjach. Pogodziłam się z tym już jako mała dziewczynka. Na szczęście widzę Jenne tylko w wakacje i święta, co i tak sprawia, że wariuję i przez ten czas przechodzę załamania nerwowe, ponieważ z taką osobą w jednym domu nie wysiedzi się zbyt długo. Zawsze, gdy przyjeżdża wszystko kręci się wokół jej osoby. Nieustannie pieprzy o tym, jakie jej życie w NY jest niesamowite. Opowiada o swoich nauczycielach, przyjaciółkach, chłopakach.
Za każdym razem, gdy słyszę o jej ocenach, które zachwyciłyby niejednego, chce mi się wymiotować. Nienawidzę być tym pieprzonym numerem 2. Nie zrozumcie mnie źle, ale to kurewsko irytujące, gdy całe twoje życie obraca się wokół siostry bez skazy, będącej wzorem do naśladowania. Matka zawsze brała jej stronę, z ojcem było trochę lepiej, ale i tak zawsze moja rodzicielka wygrywała, bo tata albo nie chciał albo nie miał siły z nią walczyć.
Co do moich stopni, nie jest aż tak źle. Mam lekkie problemy z biologią i chemią, lecz matematyka jest moją dobrą stroną. U najbardziej wymagającego nauczyciela z całej szkoły mam same B (A też się zdarzają), jednak mama nigdy nie pochwaliła mnie za to. Jej problemem jest to, iż nie potrafi dostrzec w mojej osobie zalet, widzi same wady. Nie jestem chwalona za matematykę, tylko ganiana za chemię i za (podobno) niewłaściwe zachowanie w szkole. Okej, przyznaję, nie jestem świętoszką, ale nie przesadzajmy. Nie rzucam się z pięściami na żadne zdziry ani nie pogrywam z nauczycielami.
Nie jestem jakąś ostrą imprezowiczką, ani szarą myszką. Jestem zwykłą nastolatką, która próbuje przetrwać szkołę rojącą się od debili i kretynów. Na szczęście po wakacjach czeka mnie ostatni rok. Ostatni rok szkoły średniej, ostatni rok męczarni z matką. Potem zamierzam wyjechać jak najdalej do colleg'u i wieść spokojne życie.
Mam dwóch najlepszych przyjaciół, do których na początku moja matka nie była przekonana (nie żeby obchodziło mnie jej zdanie). Bądź co bądź to trochę nienormalne, gdy wprowadzasz się do Londynu, a twoja córka zaprzyjaźnia się z czerwonowłosą dziewczyną i gejem. Oboje naprawdę wiele przeszli. Aria miała problemy z bulimią, a Nick zdobył reputację pedała wśród szkolnych sław. Udało im się z tym pogodzić, albo przynajmniej robią dobrą minę do złej gry.
Sięgnęłam ręką po słuchawki, które znajdowały się na stoliku nocnym i włączyłam 'Diamonds'. Lubię wracać co jakiś czas do tej piosenki, przesłuchałam ją jakieś 5 razy jak to mam w zwyczaju i spojrzałam na zegarek, wskazywał 13.00.
- No, Amy, czas ruszyć tyłek i zacząć normalne życie.
-------------------------------------
I jak według was wypadł prolog? Wiem, że nic się nie działo, ale musiałam zrobić jakieś wprowadzenie do historii. Jest to moje pierwsze ff i mam dopiero 14 lat, więc wybaczcie mi błędy. Jeśli jakieś zauważycie, wymieńcie je w komentarzu, a ja postaram się nad nimi popracować.
Niedługo dodam także obsadę i okolice. Chcielibyście, żebym założyła im Tumblr, Twitter i Instagram? Jeśli tak napiszcie, to dla mnie bardzo ważne!
No to do napisania
Xoxo, Weronika
PS Kontakt ze mną pod: weronika45@autograf.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)